Dziś jest:
Sobota, 13 lipca 2024

Nasze położenie na tej Ziemi wygląda osobliwie, każdy z nas pojawia się mimowolnie i bez zaproszenia, na krótki pobyt bez uświadomionego celu. Nie mogę nadziwić się tej tajemnicy... 
/Albert Einstein/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





Wielki Budda trafił do piekła? Taki tekst został przysłany do Fundacji Nautilus.
Nie, 10 gru 2023 23:53 | komentarze: brak czytany: 1011x

Patrzymy życzliwie na prawie wszystkie religie, gdyż uważamy, że wszystkie one prowadzą do tego samego źródła i nie jest przypadkiem, że istnieje ich aż tyle na tym poziomie naszej cywilizacji. Nie ma jednak sensu ukrywać, że wyjątkowo wśród wszystkich systemów wierzeń (Buddyzm podobno nie jest religią, ale... pomińmy to) patrzymy na Buddyzm. Ustalenia płynące z Buddyzmu w wielu punktach potwierdzają nasze własne badania, materiały, zebrane relacje. Docenił to nasz czytelnik przysyłając nam e-email o następującej treści:

-----Original Message-----
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Wednesday, November 30, 2016 7:28 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Odpowiedz na sondę dotyczącą która z religii jest najbliższa prawdy.

 Witam serdecznie. W załączniku przesyłam artykuł. Może was zainteresuje.

Pozdrawiam Tomasz.




Bardzo nas zainteresował ten e-mail i materiał w nim zawarty. Napisaliśmy nawet odpowiedź do naszego czytelnika z podziękowaniem.

Dziękujemy za e-mail. I tekst. Jak pewnie Pan wie - od 25 lat mówimy o tym, że reinkarnacja to nie jest żadna "teoria" - to fakt. W tym sensie nasze miejsce jest w tym samym kotle, bo pewnie... żyje się tylko raz, prawda? ;)

Trochę to smutne, że Bóg w tej historii wpędza Buddę na wieczny ogień za to, że nie czci "właściwego Boga", choć bidula nawet nie miał szans się dowiedzieć o tym, że ten "właściwy Bóg" istnieje... Urodził się bowiem 567 p.n.e. czyli wtedy, kiedy "o tym właściwym, chrześcijańskim Bogu" jeszcze nikt nie wiedział.

Ale tekst jak najbardziej nam się podoba  - pokażemy go w serwisie.

Pzdr

FN

Poniżej tekst.

 

BUDDYSTA ZOBACZYŁ BUDDĘ W PIEKLE



Był bardzo rozczarowany, gdy zobaczył Gautamę Buddę w piekle i protestował: "Gautama był na  wysokim poziomie moralnym, dlaczego on cierpi w tym ognistym jeziorze?"  Król piekła odpowiedział mu: "Nie ważne, jak dobrym był. Jest w tym miejscu, ponieważ nie wierzył w Wiecznego Boga".  Jezus odpowiedział: "Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Jeśli byście znali Mnie, to znalibyście i Ojca Mego. I od teraz znacie Go i widzieliście Go"(J 14: 6-7).

 Jest to zapis buddyjskiego mnicha o imieniu Atet Pian Shintau Paulu, który był martwy 3 dni ...

 Wizja, która zmieniła całe moje życie na zawsze. Kiedy wyszedłem ze szpitala, wróciłem do klasztoru, w którym inni mnisi troszczyli się o mnie. Z czasem słabłem coraz bardziej i bardziej, aż w końcu straciłem świadomość. Później dowiedziałem się, że w rzeczywistości byłem martwy przez trzy dni. Moje ciało rozkładało się i zaczęło śmierdzieć, moje serce zatrzymało się. Moje ciało było przygotowane do kremacji według wszystkich buddyjskich tradycji oczyszczenia. 

I chociaż zgasłem w swoim ciele, ale mój umysł i duch wciąż jeszcze w pełni funkcjonowały. Znajdowałem się w bardzo, bardzo silnym sztormie. Straszny wiatr zmiatał wszystko na swej drodze,  wyrywał drzewa lub cokolwiek innego, po prostu została pusta równina.  Biegłem po tej równinie przez jakiś czas. Wokoło nie było ani jednego człowieka, byłem zupełnie sam. Po jakimś czasie przekroczyłem rzekę. Na przeciwległym brzegu rzeki zobaczyłem straszne, przerażające jezioro ogniste.

 W buddyzmie istnieje obraz podobnego miejsca. Na początku byłem zdezorientowany i nie rozumiałem, że jest to piekło, dopóki nie zobaczyłem Yamę - króla piekła.  Jego twarz była jak u lwa i jego ciało było jak u lwa, ale jego nogi były jak u Nagi (wąż-bóstwo w hinduizmie i buddyzmie). Na głowie miał kilka rogów. Jego twarz była okrutna i bardzo się przestraszyłem. Drżąc, zapytałem go o imię. Odpowiedział: "Jestem - król piekieł, Niszczyciel".

 Król piekła powiedział mi, abym spojrzał w ogniste jezioro. Spojrzałem i zobaczyłem odzież koloru szafranowego, taką, jaką noszą mnisi buddyjscy w Myanmar. Przyjrzałem się i zobaczyłem mężczyznę z ogoloną głową. Kiedy spojrzałem na twarz tego człowieka, zrozumiałem, że był to Y Zadila Kyar Ni Kan Sayadau (słynny mnich, który zginął w wypadku w 1983 roku).

 Zapytałem króla piekła, dlaczego mój dawny przywódca uwięziony jest w tym jeziorze tortur. Powiedziałem: "Dlaczego on jest w tym jeziorze ognia? Był dobrym nauczycielem. Miał nawet nagranie video "Jesteś człowiekiem czy psem?", które pomogło tysiącom ludzi zrozumieć, że ich wartość jako człowieka jest znacznie większa niż wartość zwierzęcia." Król piekła odpowiedział: "Tak, on był dobrym nauczycielem, ale nie wierzył w Jezusa Chrystusa. To dlatego jest on w piekle."

 Potem kazał mi popatrzeć na innego człowieka, który także był w jeziorze ognia. Zobaczyłem mężczyznę z bardzo długimi włosami, skręconego na lewy bok. Miał taką samą odzież. Zapytałem króla piekła: "Kim jest ten człowiek." Odpowiedział: "To jest ten, którego czcisz: Gautama (Budda)". Byłem oburzony tym, że Gautama jest w piekle. Zaprotestowałem: "Gautama był na wysokim poziomie moralnym, dlaczego on cierpi w tym ognistym jeziorze?" Król piekła odpowiedział mi: "Nie ważne, jak dobrym był. Jest w tym miejscu, ponieważ nie wierzył w Wiecznego Boga".

 Potem ujrzałem jeszcze innego mężczyznę ubranego w mundur wojskowy. Miał ogromną ranę na piersi. Zapytałem: "Kto to jest?". Król piekła odpowiedział: "To jest Aung San, przywódca rewolucjonistów w Myanmar. Aung San jest tutaj, ponieważ nie wierzył w Jezusa Chrystusa." W Myanmarze jest powiedzenie: "Żołnierze nigdy nie umierają, oni nadal żyją." Lecz w tej chwili legion piekła powiedział mi: "Żołnierze nigdy nie umierają, ale idą do piekła na zawsze."

 Potem przyszedł inny król piekła. Zobaczyłem jeszcze istotę, której zadaniem było utrzymywanie ognia pod ognistym jeziorem, aby zawsze było gorące. Ta istota zapytała mnie: "Ty też wybierasz się do tego ognistego jeziora?" Odpowiedziałem: "Nie! Jestem tu tylko, aby popatrzeć". Wygląd zewnętrzny tej istoty wywoływał strach. Miał dziesięć rogów na głowie i włócznię w ręku, której koniec składał się z siedmiu ostrzy.

 Istota powiedziała mi: "Masz rację. Przyszedłeś tutaj tylko po to, żeby to wszystko zobaczyć. Nie widzę tutaj twego imienia. Powinieneś teraz wrócić." I wskazał mi na pustynną równinę, po której wcześniej biegłem.

 Wlokłem się przez długi czas, dopóki nie zacząłem krwawić. Było mi bardzo gorąco i czułem nieznośny ból. W końcu, po tym, jak szedłem przez około trzy godziny, wyszedłem na szeroką drogę. I szedłem wzdłuż tej drogi przez pewien czas, aż dotarłem do rozwidlenia. Jedna droga, idąca w lewo, była szeroka. Droga mniejsza, prowadziła w prawo. Na rozwidleniu był napis, że lewa droga jest przeznaczona dla tych, którzy nie wierzą w Pana Jezusa Chrystusa. Droga w prawo była dla tych, którzy wierzą w Jezusa.

 Byłem ciekaw, dokąd prowadzi wielka droga, dlatego na początku poszedłem nią. Spotkałem dwóch ludzi, jadących 300 jardów przede mną. Próbowałem ich dogonić, aby iść z nimi. Ale bez względu na to, jak się starałem, nie mogłem ich dogonić. Więc zawróciłem i udałem się z powrotem do rozwidlenia. Ale nadal obserwowałem tych ludzi. Kiedy dotarli do końca, nagle zwinęli się z bólu. Ci dwaj mężczyźni krzyczeli ze względu na niesamowity ból! Wykrzyknąłem, gdy zobaczyłem, co się z nimi stało! Zdałem sobie sprawę, że ta wielka droga kończy się wielkim niebezpieczeństwem dla tych, którzy po niej idą.

 Poszedłem drogą dla wierzących. Po godzinie droga się zmieniła i była pokryta czystym złotem. Było ono tak czyste, że kiedy popatrzyłem pod nogi, to wyraźnie zobaczyłem swoje odbicie. A później zobaczyłem człowieka, stojącego przede mną. Miał na sobie białą odzież. Słyszałem też piękny śpiew. To było tak piękne i czyste! To było niewiarygodnie lepsze i ważniejsze niż oddawanie czci, które jest w świątyniach na ziemi. Mężczyzna w białej szacie zaprosił mnie, abym poszedł z nim. Zapytałem go: "Jak masz na imię?". Ale on nie odpowiedział.

 Po tym, jak sześciokrotnie zapytałem go o imię, człowiek odpowiedział: "Jestem ten, kto dzierży klucze od Niebios. Niebiosa - to bardzo, bardzo piękne miejsce. Nie możesz tam wejść teraz, ale jeśli pójdziesz za Jezusem Chrystusem, to będziesz mógł trafić tu po zakończeniu twego ziemskiego życia." Na imię temu człowiekowi było Piotr.

 Wtedy Piotr poprosił mnie, abym usiadł i pokazał mi miejsce na północy. Piotr powiedział: "Spójrz na północ i zobacz, jak Bóg stwarza człowieka". Zobaczyłem w oddali Wiecznego Boga. Bóg mówił do anioła: "Stwórzmy człowieka". Anioł błagał Boga i mówił Mu: "Proszę, nie stwarzaj człowieka. On postąpi niegodziwie i zasmuci Cię." Jednak Bóg mimo to stworzył człowieka. Bóg dmuchnął na człowieku i człowiek ożył. Nazwał go Adamem.

 Potem Piotr powiedział: "Teraz wstań i wracaj tam, skąd przyszedłeś. Opowiedz ludziom, którzy czczą Buddę i bożków. Powiedz im, że są skazani na piekło, jeśli nic nie zmienią w swoim życiu. Ci, którzy budują świątynie i idoli, również pójdą do piekła. Ci, którzy przynoszą mnichom dary, aby zdobyć dla siebie przebaczenie, też pójdą do piekła. Wszyscy ci, którzy modlą się do mnichów i nazywają ich "Pra" (tytuł pełen szacunku dla mnichów), pójdą do piekła. Ci, którzy wychwalają i "dają życie" bożkom, pójdą do piekła. Wszyscy, którzy nie wierzą w Jezusa Chrystusa, pójdą do piekła". Piotr kazał mi wrócić na Ziemię i świadczyć o tym, co zobaczyłem.

 Powiedział też: "Powinieneś teraz także mieć inne imię. Od tej pory nazywasz się Atet Pian Shintau Paulu ("Paweł, który powrócił do życia").

 Nie chciałem wracać. Chciałem iść na Niebiosa. Aniołowie otworzyli księgę. Początkowo szukali mnie po imieniu, danemu mi w dzieciństwie (Titpin), ale nie mogli znaleźć. Następnie szukali po imieniu, które mi nadano, gdy zostałem mnichem buddyjskim (Y Nata Pannita Ashinturiya), ale i jego nie było w księdze. Wtedy Piotr rzekł: "Twoje imię nie jest tu zapisane, musisz wrócić i świadczyć buddystom o Jezusie."

 Wracając złotą drogą, znów usłyszałem piękny śpiew. Wcześniej nie słyszałem czegoś podobnego, a nawet teraz, też. Piotr szedł ze mną do czasu, kiedy musiałem wracać na Ziemię. Pokazał mi drabinę, zstępującą z Niebios na Ziemię. Drabina nie sięgała do Ziemi, urywała się w powietrzu. Na drabinie widziałem mnóstwo aniołów, niektórzy wstępowali do Nieba, niektóry schodzili w dół. Byli bardzo zajęci. Zapytałem Piotra: "Kim oni są?". Piotr odpowiedział: "Są - posłańcami Bożymi. Przekazują do Nieba imiona tych ludzi, którzy uwierzyli w Jezusa Chrystusa i tych, którzy nie uwierzyli". A potem Piotr powiedział, że nadszedł czas powrotu.

 Kolejną rzeczą, która mnie zaniepokoiła - to był dźwięk płaczu. Usłyszałem płacz mojej matki: "Mój synu, dlaczego zostawiłeś nas teraz?". Słyszałem, jak wielu innych ludzi też płakało. Zdałem sobie sprawę, że leżę w trumnie. Zacząłem się poruszać. Moi rodzice zaczęli krzyczeć: "On żyje! On żyje!" Ludzie, stojący obok, nie uwierzyli im. Położyłem ręce na brzegi trumny i usiadłem. Wiele osób zdrętwiało z przerażenia. Krzyczeli: "To jest zjawa!"  i uciekali tak szybko, jak tylko mogli.

 Ci, którzy pozostali, nie mogli wymówić ani słowa i trzęśli się. Zauważyłem, że siedzę w pachnącym płynie, którego wystarczyłoby, aby napełnić trzy i pół kubka. To był płyn, który wyciekł z mojego żołądka i innych narządów wewnętrznych. Wyciekł, kiedy leżałem w trumnie. Dlatego ludzie zrozumieli, że naprawdę nie żyje. Wewnątrz trumna była obita folią. Była potrzebna, aby płyn z trupa pozostał wewnątrz, ponieważ wiele ciał wydziela zbyt dużo płynu, dokładnie, tak jak moje ciało.

 Później dowiedziałem się, że byłem o krok od kremacji. W Myanmar ludzi umieszcza się w trumnie, przybija gwoździami wieko i trumnę się spala. I w chwili, kiedy moim rodzicom pozwolono ostatni raz spojrzeć na moje ciało, wróciłem do życia. W sekundę później - wieko mojej trumny zostałoby   przybite i moje ciało zostałoby skremowane!

 Natychmiast zacząłem opowiadać, co widziałem i słyszałem. Ludzie byli zdumieni. Opowiedziałem im o ludziach, których widziałem w jeziorze ognia i powiedziałem także, że tylko Chrześcijanie znają prawdę, opowiedziałem o tym, że nasi przodkowie i my jesteśmy w błędzie od tysięcy lat! Powiedziałem im, że wszystko to, w co wierzyliśmy, było kłamstwem. Ludzie byli zdumieni, ponieważ wiedzieli, jakim mnichem byłem i jak gorliwie nauczałem o Buddzie.

 W Myanmarze, kiedy człowiek umiera, jego imię i wiek pisane jest na boku trumny. Gdy umiera mnich, na boku trumny wpisuje się jego imię zakonne i liczbę lat, przez które służył jako mnich. Zapisano mnie do grona martwych, ale, jak widzicie, ja żyję!

 Chcesz oddać swoje życie Jezusowi i uniknąć piekła? Odmów tę modlitwę ...

 "Drogi Jezu, jestem grzesznikiem. Wybacz mi moje grzechy. Odwracam się plecami do swoich grzechów i wyrzekam się wszystkich duchów, które mnie wiązały. Wierzę w to, że Jezus umarł na Krzyżu za mnie. Wejdź do mego serca i bądź moim .... Zbawicielem".

 Źo:

 Буддист увидел Будду в аду

http://rpczmoskva.org.ru/k-svedeniyu/buddist-uvidel-buddu-v-adu.html#more-30252

21 października 2016 r.

 

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

17.11.2016 r.

 

 

 

 

 

 

 





* Komentarze są chwilowo wyłączone.

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

ONI WRACAJĄ W SNACH I DAJĄ ZNAKI... polecamy przeczytanie tekstu w dziale XXI PIĘTRO w serwisie FN .... ....

UFO24

więcej na: emilcin.com

Sob, 3 luty 2024 14:19 | Z POCZTY DO FN: [...] Mam obecnie 50 lat wiec juz długo nie bedzie mnie na tym świecie albo bede mial skleroze. 44 lata temu mieszkałam w Bytomiujednyna rozrywka wieczorem dla nas był wtedy jedno okno na ostatnim pietrze i akwarium nie umiałem jeszcze czytać ,zreszta ksiażki wtedy były nie dostepne.byliśmy tak biedni ze nie mieliśmy ani radia ani telewizora matka miała wykształcenie podstawowe ojczym tez pewnego dnia jesienią ojczym zobaczył swiatlo za oknem dysk poruszający sie powoli...

Dziennik Pokładowy

Sobota, 27 stycznia 2024 | Piszę datę w tytule tego wpisu w Dzienniku Pokładowym i zamiast rok 2024 napisałem 2023. Oczywiście po chwili się poprawiłem, ale ta moja pomyłka pokazała, że czas biegnie błyskawicznie. Ostatnie 4 miesiące od mojego odejścia z pracy minęły jak dosłownie 4 dni. Nie mogę w to uwierzyć, że ostatnią audycję miałem dwa miesiące temu, a ostatni wpis w Dzienniku Pokładowym zrobiłem… rok temu...

czytaj dalej

FILM FN

EMILCIN - materiał archiwalny

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.